Napisano

  • 07.07.2014
  • o 15:20
  • przez Kaska

Sześciopaku, gdzie jesteś? 8

lip7

Na początku czerwca Krasus rzucił wyzwanie polegające na poszukiwaniu sześciopaka. Chodziło o powstrzymywanie się od jedzenia słodyczy i innych junk foodów w celu wydobycia rzeźby brzucha spod warstwy ochronnej. Każdy deklarował z czym będzie walczyć. Ja zgłosiłam bana na słodkie bułki i ciastka z piekarni. Uznałam, że poza tym specjalnie nie grzeszymy, a te ciastka rzeczywiście jakoś tak same mi wpadały do torby, szczególnie jak nie zdążyłam wystarczająco dużo zjeść przed wyjściem z Jaśkiem na spacer. Nienawidzę spacerów, serio, a już na lekkim ssaniu to w ogóle masakra, więc jakoś tak wychodziło. Najlepiej z kremem, albo lukrem. Szybko!

No dobra. Przystąpiłam. Postanowiłam jednak sprawdzić, czy rzeczywiście jemy tak, jak mi się wydaje i wszystkie słodkości zapisywałam w notesie przyczepionym do lodówki. I tak oto w samym tylko czerwcu przerobiłam na biomasę:

5 śliwek w czekoladzie (400), 2 batoniki chałwy (1100), loda Nesquik (64) , 2 Merci (270), 2,5 tabliczki gorzkiej czekolady (1300), pół Big Milka nugatowego (50), Big Milka w czeko (174), poł batona lodowego (50) opakowanie ciastek owsianych Sante (600), pół Magnum Mint (120) i kawałek tortu bezowo-chałwowego z Croque Madame. Do tego dwa małe kawałki domowego sernika na zimno, kawałek domowego torciku makowego i domowe muffiny, które w zasadzie nie liczą się jako słodycze.

Naprawdę to wszystko zżarłam w 30 dni? :D Mam to teraz pododawać? Boję się…Około 4200 + tort jakieś pewnie 400 + te domowe ciasta. 600?700? Aaa, no i jeszcze pół małej blaszki brownie… Upiekliśmy, bo miała wpaść koleżanka z wizytą. Cóż. Miał
a, ale w końcu nie wpadła, więc nie mogliśmy temu brownie pozwolić się zmarnować ;). Czyli co, jakieś 6 tysięcy wchłonęłam. Albo i ze siedem. To tyle, co podobno trzeba spalić, żeby stracić kilogram. Co ciekawe, część tego zjadłam bez sensu. Tak, tak. Jest jedzenie słodyczy z sensem, i jest takie bez sensu. Bez sensu jest na przykład jedzenie sernika, który ktoś nam nałożył i postawił przed nosem. Szczególnie, jak unikamy nabiału, bo karmimy i nam dziecko parszywieje, jak przesadzimy z mlekiem. Bez sensu jest też pozwolić się obdarować śliwkami w czekoladzie, czy czekoladkami. Nie mam specjalnie silnej woli, ani natury męczennika, więc jak jest, to zjem. Raz w taki sposób, „z darów” zjadłam białą czekoladę z jakimiś drażetkami. Nigdy w życiu chyba nie kupiłam sama białej czekolady. Zapamiętaj, droga rodzino: Nie dokarmiać! Magnumów z zasady nie jem, bo są dla mnie za duże i za tłuste, ale za to bardzo lubię miętowe lody. Ten niestety jest w środku biały i wydaje mi się, że mięty nie widział. Nie polecam.

Czekolada i chałwa. Wychodzę chyba z założenia, że lepiej zrobić kilka kilometrów więcej, niż umartwiać się z powodu gorzkiej czekolady. Albo w ogóle olać i po prostu czasem zjeść. W sumie nie wiem, c
zy było jej 2,5 tabliczki, czy może dwie czy trzy. Zjadam rządkami. Mogłam się machnąć w którąś stronę. Chałwa natomiast to jest niezły szit. Słodycz, do której miałam ambiwalentny stosunek. Z jednej strony wiem, że 50% to cukier, nawet jak ma na opakowaniu jakieś brednie o miodzie. Z drgiej, te drugie 50% to sezam, który jest bogaty w wapń, o który się czasem boję po drastycznym obcięciu nabiału. W końcu ile można żreć rybki z kręgosłupami?? Ostatecznie się wkurzyłam i zrobiłam hołmejda, cyli wyrób domowy. Chałwa z domieszką miodu. Wyglądało raczej jak sezamwy bobek, niestety bez łamiącej się struktury kupnej chałwy, ale w supełności zaspokoiło moją potrzebę zezarcia sezamu na słodko. Polecam!

I tak to. Waga zleciała w czerwcu z 68,5 do 67,7 co raczej jest zasługą lekkiego stresu niż wyeliminowania bułek. A może nie? W każdym razie zadzwonili z basenu, że jest grupa dla niemowlaków i Jasiek mIMG_20140704_142600oże przyjść. A raczej mogę go przynieść. Dopiero skończył 8 miesięcy, więc jeszcze nie chodzi. Co zrobiłam jak tylko się rozłączyłam? Tak, sprawdziłam, czy mieszczę się w kostium. Otóż, o zdziwienie, mieszczę się lepiej, niż kiedy go kupowałam, czyli w erze nawet nie tyle przed Jaśkiem, co chyba w ogóle przed powstaniem z kanapy. Nie, nie rozciągnął się ze starości ;) Uznałam, że lustro jest łaskawe, chociaż sześciopaka brak. Nie jest to jednak wynik moich specjalnych starań tylko raczej geny, karmienie i zmiana trybu życia z siedzącego na krzątający. No i przyznajmy to szczerze – prawdziwy dramat rozgrywa się po drugiej stronie. Nie udało mi się podciągnąć pośladków na pierwotne miejsce (ani zrobić wystarczająco drastycznego zdjęcia od dupy strony) Mam za to szersze ramiona. Mówiłam już, że moje „malutkie” dziecko waży już 11 kg? Nie? No to mówię. Jest co podrzucać ;)

Nie ukrwam, że miło by było zobaczyć jeszcze w lipcu na wadze 66,9. Mam 176 cm wzrostu. Wagowo nie mam dużo większych pragnień. Co innego konsystencja… Mam 33 lata oraz nadzieję, że jeszcze przez następnych kilka przy machaniu dłonią, nie będę również powiewać wspomnieniem po tricepsie ;)

PS. Mój Fizjo twierdzi, że na sześciopak świetne są ćwiczenia w zwisie na drążku. To miłego rzeźbienia! :)

subscribe to comments RSS

Dotychczasowa liczba komentarzy: 8

  1. Krasus pisze:

    „Chałwa natomiast to jest niezły szit.” – ależ mnie to zabolało! A to dlatego, że jak dla mnie chałwa to najlepsze źródło energii na zawody ultra:) Ma dużo kalorii, zdrowego tłuszczu i wszystkiego co potrzebne w takiej chwili, na dodatek idealną konsystencję bez względu na to, czy jest -10 czy +30 stopni. Acz pewnie gdybym traktował ją jako przegryzkę w domu, to nazwałbym shitem;)

    Skromne zejście z wagi (ale jednak!) i ładne wejście w kostium może oznaczać, że zamieniłaś trochę tłuszczu na mięśnie, które zajmują mniej miejsca, bo są bardziej gęste. GRATULACJE, lecimy dalej:)

  2. drproctor pisze:

    MONBŻ rownież odnotowała rozrost górnej części ciała po urodzeniu dziecka. Ale takie noszenie i podrzucanie dobrze wpływa na kondycję :-D

  3. a mnie najbardziej zaskoczyło to, że masz 33 lata :D

    to tak offtopic :P

  4. bluerabbit pisze:

    Wyglądasz prześlicznie, a szczęśliwi kalorii nie liczą. Ja w każdym razie nie liczę, słodycze jakoś same wpadają, a ja i tak ostatnio sporo schudłam. O!

  5. Kaska pisze:

    Hehe, dzięki ;) @drproctor, a czy żona odnotowała już jakieś namacalne zmiany spowodowane bieganiem?
    @Krasus. Jak znajdziesz jakąś chałwę o przyzwoitym składzie to daj znać :) szkoda, że w Rossmannie nie ma. Mają tam sporo produktów o niezłym składzie w sekcji ze zdrowym żarciem.

  6. Krystian pisze:

    Ja zacząłem niedawno szóstkę Weidera i mam nadzieję, że za miesiąc z hakiem nie będę musiał zadawać pytania „sześciopaku, gdzie jesteś?” bo sześciopak będzie doskonale widoczny ;) No oczywiście jeśli dodatkowo w odstawkę pójdzie śmieciowe żarcie i słodycze, które uwielbiam…

  7. Sebastian pisze:

    Świetna strona :) Zapraszam do mnie :) Pozdrawiam Sebastian Bednarski – biegacz długodystansowy, amator

Skomentuj, jeśli masz ochotę

* pola wymagane

rusz-sie.pl is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com
Dostosowany do stanu używalności przez Studio Graficzne X-DTP